sobota, 2 kwietnia 2011

straszny mętlik w głowie. po pierwsze znowu sama. Niedźwiad w Warszawie na jakimś sympozjum medycznym. oczywiście on jest tam jako "organizator" a nie lekarz. kontaktuje się ze mną, dzwoni, pisze sms-y, ale wiadomo, że to nie zastąpi jego obecności. dzisiaj w nocy wraca, jutro będzie odsypiał, a w poniedziałek znowu do pracy. i żadnej pomocy w domu, choćby nie wiem jak chciał. przykro mi, bo już niedługo Lenka będzie na świecie i powinno być wszystko gotowe na jej powitanie. no i właśnie. byłam w tygodniu u lekarza i dostałam leki na powstrzymanie akcji porodowej, bo Lenka pcha się bardzo na świat. tak więc każdy dzień jest niespodzianką, co przyniesie. a ja sama. myję okna, szoruję podłogi, zmywam, bo ktoś to musi zrobić. dzieci bardzo mi pomagają, ale są rzeczy, których nie dadzą rady zrobić.
no i kolejna rzecz dotycząca pracy. muszę zamknąć firmę. i to wiem. tak mi podpowiada rozum. osoby, które mnie teraz zastępują zupełnie sobie nie radzą z firmą. poza tym mają problem z alkoholem. nie wiem jak z nimi rozmawiać, jak im podziękować i to uzasadnić. nie lubię takich sytuacji.
no i czeka mnie rozmowa z Niedźwiadem.piszę o tym na końcu, ale jest to priorytetowa sprawa i najtrudniejsza. musimy się rozstać. tak będzie lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz